Logo i system identyfikacji
Zwykle boli: Trzy wersje logo, cztery odcienie tego samego koloru i inny wygląd w każdym kanale.
Jeden znak we wszystkich formatach, zestaw kolorów i typografii, szablony i krótka księga, z której skorzysta każdy.
Marka to nie logo. To wszystko, przez co przechodzi człowiek, zanim Wam zapłaci. Rozkładamy tę drogę na części — postrzeganie, ofertę, procesy, ścieżkę zakupu, rozmowę sprzedażową i zespół, który to prowadzi — i składamy tak, żeby sprzedawała sama.
Marki, którym pomogliśmy urosnąć — od globalnych nazw po lokalnych bohaterów




































































Między marką, biznesem i ludźmi, którzy niosą jedno i drugie.
Od 2009 roku projektujemy marki i przebudowujemy biznesy, które za nimi stoją. Nie oddajemy Was opiekunowi klienta — pracujecie z nami.
Art passionateSylwia HyllaThe Last Touch of Perfection
Design passionateŁukasz HyllaThe Creative MindHYXA zaczyna się od naszego nazwiska. To nie ozdoba — to powód, dla którego sami odbieramy telefon i dlaczego nie schowamy się za opiekunem klienta. Gdy firma nosi Wasze nazwisko, każdy projekt jest osobisty.
Zmieniamy Waszą teraźniejszość, żeby zmienić przyszłość.
Większość firm nie ma problemu z marketingiem. Ma problem z jasnością — oferta, której nikt nie rozumie, proces, który przecieka, zespół zgadujący, czego chce szef, i klient, który rezygnuje dwa kliknięcia przed zapłatą. Naprawiamy to, w tej kolejności.
Nazywamy to, co nie działa, prostym językiem, zanim cokolwiek zaprojektujemy. Większość klientów słyszy rzeczy, których nikt w firmie nie odważył się powiedzieć.
Siadamy z Waszym zespołem, sami przechodzimy ścieżkę klienta i testujemy rozmowę sprzedażową, zanim ją przebudujemy.
Trzy modele. Jeden z nich wiąże nasze pieniądze z Waszym wynikiem — zarabiamy, gdy zmiana zarabia.
Sylwia i Łukasz Hylla · HYXA ConnectPociągnij jedną i nic się nie zmieni. Pociągnij wszystkie trzy we właściwej kolejności, a ta sama firma zaczyna zarabiać inaczej.
Jak firma jest rozumiana, zapamiętywana i oceniana — zanim ktokolwiek porozmawia ze sprzedażą.
Co dzieje się w środku: oferta, procesy, standardy i ludzie, którzy je realizują.
Droga od pierwszego wrażenia do zapłaty i wszystko, co sprawia, że zakup wydaje się oczywisty.
Wybierzcie to, co spędza Wam sen z powiek. Pokażemy, jak byśmy to rozegrali.
Ścieżka i doświadczenie klientaPrzechodzimy Waszą ścieżkę zakupu jak klient, zaznaczamy każdy punkt tarcia i przeprojektowujemy momenty, które decydują o sprzedaży.
Jeden partner dla identyfikacji, procesów, ścieżki klienta i ludzi, którzy to prowadzą — projekt, produkcja, wdrożenie i zarządzanie projektem.
Wasze cele, liczby i to, czego nikt w firmie nie mówi głośno.
Sami przechodzimy ścieżkę klienta i proces wewnętrzny — i znajdujemy przecieki.
Marka, oferta, proces, ścieżka sprzedaży — przebudowane w kolejności, która najszybciej się zwraca.
Z Waszym zespołem, nie w formie PDF-a: spisane standardy, przeszkoleni ludzie, gotowe materiały i instrukcje.
Względem ustalonego punktu wyjścia. Przy rozliczeniu z zysku to jednocześnie nasza faktura.
Partnerów, klientów i ludzi z naszej sieci — budujemy wokół klientów społeczność, bo współpraca zwyczajnie popłaca.

Podważamy status quo. Kreatywność i wyprzedzające myślenie wnoszą świeże spojrzenie do każdego briefu.
Jesteśmy hojni w pomysłach.
Trzy głosy z projektów prowadzonych od pierwszej rozmowy po ostatnią dostawę.
Od samego początku współpraca z HYXA Connect przebiegała bez zgrzytów. Profesjonalizm i znajomość rynku rzucały się w oczy od pierwszego spotkania. Łukasz i zespół HYXA byli nie tylko bardzo skuteczni, ale też całkowicie skupieni na tym, żeby wynik był dla nas możliwie najlepszy. Naprawdę wyjątkowa obsługa.

Bez ceny. Bez oferty. Bez wezwania do działania. A i tak robi dla marki więcej niż rok promocji.
Przeczytajcie artykuł →
Galerie, bary, supermarkety, fast foody, kawiarnie i restauracje. Każde z nich coś za Was zdecydowało, zanim to zauważyliście.
Przeczytajcie artykuł →
Archetypy Junga to nie zabawa w osobowość. To powód, dla którego Wasza reklama kłóci się z Waszą własną recepcją.
Przeczytajcie artykuł →Większość właścicieli wie, że coś jest nie tak. Mało kto wie dokładnie gdzie. Wchodzimy z zewnątrz, przechodzimy Waszą firmę tak jak Wasz klient — a czasem jak Wasz najtrudniejszy klient — i spisujemy to. Potem Wy decydujecie, co z tym zrobić.
Dla: „Wiem, że coś nie działa, ale nie potrafię tego nazwać”.
Widok z zewnątrz: co widzi rynek, przez co przechodzi klient i gdzie rezygnuje, zanim zapłaci.
Dla: „Mamy ruch, sprzedajemy — a na koniec miesiąca i tak nic nie zostaje”.
Wszystko z poziomu pierwszego plus wnętrze: procesy, oferta, ceny, ludzie i standardy, według których pracują.
Dla: „Wiemy, co jest nie tak. Potrzebujemy kogoś, kto przejdzie to z nami”.
Audyt zamienia się w przebudowę: wdrażamy z Waszym zespołem, szkolimy i zostajemy, aż liczby ruszą.
Jedno ostrzeżenie na starcie: czasem odpowiedzią nie jest rynek, zespół ani budżet. Czasem jest nią właściciel. Jeśli chcecie, żebyśmy to powiedzieli wprost — powiemy. A potem pomożemy to zmienić.
Każdy z nich uzgadniamy z Wami wcześniej. Weźcie jeden, weźcie wszystkie sześć — a szósty piszecie sami.
Kontaktujemy się z Wami jak każdy inny klient: formularz, telefon, salon. Mierzymy czas reakcji, ton, zadane pytania, kontakt zwrotny — i to, czy ktokolwiek w ogóle próbował sprzedać.
Nagranie, transkrypcja i oś czasu całego kontaktu
Potem wracamy jako ten trudny: reklamacja, presja, prośba poza standardem. Wtedy dowiadujecie się, co Wasz zespół naprawdę robi, gdy właściciel nie patrzy.
Mapa miejsc, w których standard zastąpiła improwizacja
Przechodzimy tę samą ścieżkę zakupu u trzech Waszych konkurentów, tego samego dnia, z tym samym zapytaniem. Potem zestawiamy te trzy doświadczenia z Waszym, obok siebie.
Tabela porównawcza: cena, szybkość, ton, co zrobili lepiej
Anonimowe, uporządkowane rozmowy z ludźmi w punkcie kontaktu. Oni zwykle dokładnie wiedzą, co nie działa — tylko nikt ich o to nie zapytał tak, żeby czuli się bezpiecznie.
Co zespół zmieniłby najpierw, bez przypisywania nazwisk
Za Waszą zgodą dzwonimy do osób, które poprosiły o wycenę i nigdy nie wróciły. Jedno pytanie: co sprawiło, że wybraliście kogoś innego? To najtańsze badanie rynku, jakie istnieje, i prawie nikt go nie robi.
Prawdziwy powód przegranych ofert — ich własnymi słowami
Niektóre sprawy nie mieszczą się w gotowym teście — i zwykle to właśnie one kosztują najwięcej. Wspólnik, który przestał grać do jednej bramki. Kierownik, którego wszyscy po cichu omijają. Dział, który „zawsze tak robił”. Nazwijcie to jednym zdaniem, a zaprojektujemy szósty test dokładnie wokół tego. Nie uciekamy od trudnych tematów — po prostu prowadzimy je ostrożnie i na piśmie.
Test zbudowany wokół Waszego pytania — i odpowiedź, z którą da się coś zrobić
Trafia prosto do Waszego briefu. Nikt inny tego nie widzi, a NDA obejmuje to od pierwszego słowa.
Wszystkie testy uzgadniamy wcześniej z właścicielem i raportujemy bez wskazywania ludzi do ukarania. Szukamy luk w systemie, a nie kogoś do zwolnienia. Nagrania zostają u Was i obejmuje je umowa NDA.
Odpowiedzcie na sześć pytań w briefie. Powiemy, który poziom ma sens — a jeśli żaden, też to powiemy.
Projekt z nami nie kończy się prezentacją. Kończy się rzeczami, które zespół bierze do ręki i używa w poniedziałek. Poniżej typowy zakres — na każdej karcie jest to, co zwykle boli, i to, co realnie dostajecie w zamian.
Zwykle boli: Trzy wersje logo, cztery odcienie tego samego koloru i inny wygląd w każdym kanale.
Jeden znak we wszystkich formatach, zestaw kolorów i typografii, szablony i krótka księga, z której skorzysta każdy.
Zwykle boli: Strona wygląda nieźle, ale nic nie sprzedaje, nikt nie umie jej zaktualizować, a numer telefonu wciąż jest stary.
Szybka, mobilna i bezpieczna strona, którą edytujecie sami — ze ścieżką zapytania zaprojektowaną przed pierwszym pikselem.
Zwykle boli: Auta robią 25 000 km rocznie i nic nie mówią. Najtańsza powierzchnia reklamowa, jaką macie, jest pusta.
Gotowe do druku projekty na flotę, przygotowany i umówiony montażysta oraz ten sam wygląd na każdym kolejnym aucie.
Zwykle boli: Zespół przychodzi w tym, co ma, a klient nie odróżnia pracownika od przypadkowej osoby.
Haftowane koszule, polo i kurtki wraz z rozmiarówką, dostawcą i sposobem dozamawiania — żeby nowa osoba była ubrana pierwszego dnia.
Zwykle boli: Ludzie przejeżdżają obok budynku, bo nic im nie mówi, że jesteście otwarci ani czym się zajmujecie.
Szyldy, oklejenia witryn, tablice i flagi — zaprojektowane, zmierzone, wycenione i zamontowane.
Zwykle boli: Oferta, którą wysyłacie, wygląda gorzej niż praca, którą wykonujecie. Każdy dokument pochodzi z innej dekady.
Szablony oferty, faktury, umowy i prezentacji w Waszej marce — edytowalne, spójne i gotowe do wysłania.
Zwykle boli: Zapytania są w trzech skrzynkach, dwóch arkuszach i w głowie jednej osoby. Gdy jej nie ma, tydzień staje.
Jeden system dobrany do Waszej skali, skonfigurowany pod Wasze etapy, z przeniesionymi danymi i przeszkolonym zespołem.
Zwykle boli: Ktoś trzy razy dziennie przepisuje te same dane i nazywa to „u nas tak się robi”.
Powtarzalne kroki połączone od początku do końca, ze spisem tego, co działa, kiedy i do kogo dzwonić, jeśli stanie.
Zwykle boli: Przy kawie tłumaczycie firmę lepiej w pięć minut niż cała strona na pięciu ekranach.
Trzyminutowy film, krótkie wersje na social media i biblioteka zdjęć prawdziwych ludzi — Wasza, do użycia wszędzie i na zawsze.
Zwykle boli: Każdy odpowiada na to samo pytanie inaczej, a najlepsza odpowiedź odchodzi razem z tą osobą.
Spisane skrypty na zapytania, obiekcje i reklamacje, warsztat, który je wdraża, i jednostronicowe wdrożenie dla nowych osób.
Zwykle boli: Plan jest, ale żyje w głowie właściciela i zmienia się zależnie od tygodnia.
Jedna wydrukowana kartka: dokąd idzie firma, w jakiej kolejności, kto za co odpowiada i po czym poznacie, że zadziałało.
Zwykle boli: Ruch przez cały rok, a na koniec zostaje niewiele. Ceny ustawiono raz i nigdy ich nie przeliczono.
Oferta przebudowana na pakiety z policzoną marżą i cennik, którego da się bronić na głos.
Nazw klientów tu nie ma — każdy projekt obejmuje wzajemne NDA. To, co możemy pokazać, pokazujemy na żywo przy pierwszej rozmowie.
Słuchamy, pomagamy, planujemy, wdrażamy — a potem łączymy. Duża część naszej pracy dzieje się między firmami, nie w jednej.
Research, pozycjonowanie pod lokalnego klienta, pierwsze kontakty i realny plan na pierwsze dwanaście miesięcy — w UK, ZEA, Europie lub w Polsce.
Pomagamy zbudować listę właściwych partnerów, dystrybutorów i polecających — oraz ofertę, dla której współpraca z Wami im się opłaca.
Łączymy klientów ze sobą: wspólne projekty, wspólne kampanie, dostawy i polecenia, które nigdy nie wydarzyłyby się przypadkiem.
Pomagamy przygotować uzasadnienie biznesowe, liczby i dokumentację pod dotacje i finansowanie rozwoju oraz wskazujemy specjalistów, którzy to składają.
Spotkania, rekomendacje i sieć budowana od piętnastu lat. Łączenie ludzi to u nas nie slogan, tylko ta część pracy, którą lubimy najbardziej.
Nowe usługi i produkty dla klientów, których już macie — zaprojektowane, wycenione, przetestowane i wprowadzone z Waszym zespołem.
Wolimy zarabiać razem z Wami niż wystawiać fakturę. Model ustalamy przed startem, na piśmie, razem z zakresem i sposobem pomiaru.
Najprostszy. Stawka, zakres i rejestr wykonanej pracy. Zlecacie nam konkretne zadanie — audyt, warsztat, szkolenie, plan kampanii. A jeśli nie wiecie jeszcze, co zamówić, wypełnijcie brief: sześć pytań, a my powiemy, co zrobilibyśmy najpierw.
Ustalamy punkt wyjścia, wdrażamy zmiany i bierzemy uzgodniony udział w poprawie, którą przyniosły. Jeśli nic się nie poprawi, nie ma czego dzielić.
Dla firm, w które wierzymy i chcemy je budować długoterminowo. Bierzemy mniejszościowy udział zamiast części wynagrodzenia i zostajemy w środku, tam gdzie zapadają decyzje.
Start od zera to praca, którą lubimy najbardziej. Marka, oferta, pierwsi klienci, pierwsze procesy, pierwsze zatrudnienia — budowane razem, zwykle za mniejsze wynagrodzenie plus uzgodniony udział, więc rośniemy wtedy, gdy rośniecie Wy. Robimy dokładnie to dla siebie od 2009 roku i właśnie dlatego wiemy, ile kosztuje uczenie się tego na własnych błędach.
Rozliczenie w zysku i w udziałach ustalamy indywidualnie i zapisujemy na papierze. Nasi prawnicy i księgowi przygotowują naszą stronę, Wasi sprawdzają i potwierdzają swoją — nic nie zostaje podpisane, dopóki obie strony nie są spokojne. Tak lubimy pracować: transparentnie, na dokumentach, bez niespodzianek później.
To nie są dodatkowe pozycje na fakturze. To rzeczy, które wdrożylibyśmy u siebie, i pojawiają się wtedy, gdy podstawy już działają: miejsce, w którym widzicie projekt, sposób na start od zera, wizytówka, której nikt nie wyrzuca, i obecność na rynku, do którego nie da się latać co miesiąc. Jeśli po drodze znajdziemy coś lepszego, dostajecie to w zamian.
Proponujemy je, bo rozwiązują problem, który zobaczyliśmy, a nie po to, żeby dopisać pozycję do wyceny.
Konta, licencje i dostępy zakładamy na Was. Nic nie zostaje zakładnikiem po zakończeniu projektu.
Firma na cztery osoby nie potrzebuje tego, co firma na czterdzieści. Mówimy to, zanim cokolwiek wydacie.
Wasz projekt w jednym miejscu: zadania, terminy, pliki i akceptacje. Koniec z dopytywaniem o status i z „gdzieś to było w mailu”.
Zobaczcie panel →Dla założycieli startujących od zera: marka, oferta, pierwsi klienci i pierwsze procesy — budowane z Wami, często za udział zamiast pełnego wynagrodzenia.
Opowiedzcie o pomyśle →Jedno zbliżenie i pełny profil ląduje w telefonie rozmówcy — kontakt, oferta, portfolio, link do rezerwacji. Nic do przepisywania, nic do zgubienia, i widzicie, kto otworzył.
Jak to działa →Bądźcie obecni na rynku co miesiąc, a nie dwa razy w roku — adres, pokoje online, wydarzenia i rekomendacje, które gdzieś prowadzą.
Jak to działa →Southampton, Hampshire, Wielka Brytania
Wielka Brytania · Zjednoczone Emiraty Arabskie
Większość naszych klientów trafia do nas z polecenia. Prowadzimy jednocześnie ograniczoną liczbę projektów, bo ta praca ma sens tylko wtedy, gdy realnie wchodzimy w firmę — więc jeśli nie możemy zacząć od razu, powiemy uczciwie, kiedy będziemy mogli.
Wypełnijcie formularz, a odezwiemy się najszybciej, jak to możliwe. Na start wystarczy jedno zdanie o tym, co nie działa.
Showreel odtworzy się po wdrożeniu strony na Waszej domenie — w tym podglądzie osadzenia YouTube są blokowane.